Góry Izerskie rowerem z dziećmi

Czas czytania: 5 minut

Naszym wszystkomogącym zestawem pokonaliśmy w dwa dni ok. 65 km +-1300 m przewyższenia Gór Izerskich. Przyczepka rowerowa, na szybko licząc, ważyła razem z namiotem, śpiworami, matami i – przede wszystkim – z małym bohaterem ok. 50 kg. Daliśmy czadu! 🙂 

Ten post to fragment kilku wpisów poświęconych Sudetom z dziećmi. Poznaj nasze pozostałe przygody: DZIEŃ 1 i 2 (Rudawy Janowickie)DZIEŃ 3 (Karkonosze – Karpacz i Janske Lazne)

Dzień 4 Góry Izerskie

Wizyta w Górach Izerskich wypadła nam na sobotę i niedzielę. Obawiałem się trochę tłumów na szlakach, dlatego postanowiłem wybrać mniej uczęszczane warianty, jednak nie było tak źle. Zostawiliśmy samochód na Rozdrożu Izerskim (769 m npm), spakowaliśmy nasz zaprzęg do niezawodnej przyczepki Croozer Kid 1 i pognaliśmy w górę żółtym szlakiem. Jest to oczywiście eufemizm, bo już od samego parkingu do Rozdroża pod Kopą (999 m npm) mamy ponad 200 m w pionie na dystansie 5 kilometrów. Było co pedałować…

Dalej, omijając ryzykowny fragment żółtego szlaku, dojechaliśmy Ceglaną Drogą do Schroniska Chatka Górzystów (846 m npm), gdzie rozbiliśmy namiot i odciążyliśmy naszą przyczepkę o dobre kilka kilogramów. Godzina była jeszcze wczesna, zjedliśmy uczciwe śniadanie, więc przed legendarnymi naleśnikami zrobiliśmy dalsze kilkanaście kilometrów. Pierwszą atrakcją było moczenie nóg w zimnym nurcie Izery, która ciągnie się malowniczo wzdłuż szutrowego „chodnika” między Halą Izerską (Chatka Górzystów) a Orlem. Rzeka miała niski stan i Teddy z pasją szedł na drugi brzeg („Tata! Idę tam – do Czech!”), oczywiście ignorując prośbę o zachowanie suchych spodni. I koszulki. I bielizny…

Od Schronisko Orle (823 m npm), gdzie spotkaliśmy uczestników retro rajdu rowerowego i zjedliśmy grillowane oscypki, dalej wdrapaliśmy się na Rozdroże pod Cichą Równią (943 m npm) i wróciliśmy niebieskim szlakiem do Chatki Górzystów. Przyszedł czas na biszkoptowe naleśniki z jagodami! Jaka radość! I cały czarny język! I śpiewanie piosenki o „czarnych jagódkach”, które jednak od teraz nie „mieszkają w lesie”, tylko „są w naleśnikach”! Pysznie! Jeśli jeszcze ich nie próbowaliście, to trzeba wiedzieć, ze gros osób przybywa do Chatki specjalnie dla nich. Dla miłośników wytrawnych smaków jest tez opcja z serem i pieczarkami. Naleśnik taki kosztuje 19 zł.

Dzień 5 Góry Izerskie

Następny dzień był kondycyjnie bardziej wymagający. Nie spieszyliśmy się z wyruszeniem, zjedliśmy spokojnie śniadanie, poczekaliśmy aż namiot wyschnie od porannej rosy i wtedy wybraliśmy się dalej. Mieliśmy kilka gorszych momentów, szczególnie 2 segmenty, które możecie zobaczyć na Stravie:

  1. „na Stóg Izerski (końcówka)”- link
    1. Distance: 1.04 km
    2. Avg Grade: 8%
    3. Elev Difference: 86 m
    4. Climb Category: 4
  2. „Świeradów UP! [404] – Rozdroże Izerskie”- link
    1. Distance: 9.22 km
    2. Avg Grade: 4%
    3. Elev Difference: 292 m
    4. Climb Category: 3

Ja na nich umierałem, Teddy natomiast dopingował mnie przez kilka sekund, po czym twierdził, że bardzo zmęczył się jechaniem w przyczepce i musi wysiąść i sobie odpocząć 😀 

O ile pierwszy podjazd jest intensywny, ale krótki, to droga 358 jest pewnie znana każdemu miłośnikowi okolic – jedzie się nią długo i mozolnie. Dała mi się we znaki już kilkukrotnie (np. w czasie Triathlonu Karkonoskiego 2018), ale po raz pierwszy pokonywałem ją na mtb i z przyczepką. Wiele razy miałem ochotę stanąć, płakać, zawrócić, zrobić przerwę a czasami wszystko na raz. Na szczęście, dojechaliśmy!

Na pewno wielka w tym zasługa asfaltu. Kiedy próbowaliśmy podjechać stromy podjazd szutrowy w okolicy świeradowskich singletracków (Zajęcznik), rower (bo przecież nie moja łyda!) nie był w stanie już uciągnąć wyładowanej przyczepki – 10% jeszcze jest do zrobienia, chociaż ciężko, ale 15-20% przerasta moje możliwości. Niemniej jednak, był to jedyny moment w całej wyprawie, kiedy musiałem zejść z roweru. Nic z tego nie udałoby się, gdyby nie nowy napęd założony chwilę przed wyjazdem – 24T z przodu i zakres do 40T z tyłu (w układzie 2×10, wymagający wstawienia dystansu pod tylną przerzutkę Shimano XT) naprawdę zrobił różnicę, dodając mi 2 przełożenia względem wcześniejszego układu 26×36. Polecam tę operację i kasetę Sunrace MX3 11-40T!

Najbardziej stresującym momentem naszej jazdy nie były jednak podjazdy a zjazdy. Nie zrozumcie mnie źle – uwielbiam cisnąć w dół, przez wiele lat jeździłem freeride, ale w czasie zjazdu „Katorgą” (czyli odcinkiem zielonego szlaku zaczynającym się poniżej Schroniska na Stogu Izerskim i opadającym aż do Czerniawy Zdroju), którą Strava ocenia na -18%, po raz pierwszy w życiu naprawdę czułem swąd tarczy hamulcowej! A nie mam jakichś 160-milimetrowych maluchów! 😉

Góry Izerskie rowerem z przyczepką – podsumowanie

W ciągu dwóch dni przejechaliśmy ok. 65 kilometrów. Z tego ok. 1/3 pokonaliśmy „na lekko”, tzn. pozbywszy się z przyczepki namiotu, śpiworów, dwukilogramowego u-locka (do którego klucze zostały i tak w samochodzie), plecaków. Specyfika najbardziej uczęszczanego szlaku Gór Izerskich, czyli „chodnika” łączącego Orle i Chatkę Górzystów, odbiega od innych miejsc. Wystarczy odbić w lewo lub w prawo i natkniecie się na bardziej strome odcinki usiane kamieniami, a czasami głazami.

Bez większego trudu znajdziecie odcinki, na których spokojnie będziecie mogli się zmęczyć lub takie, gdzie odpoczniecie w cieniu. Zwłaszcza w lipcu czy sierpniu, kiedy słońce grzeje dość mocno, pamiętajcie o nawodnieniu! Maluch w przyczepce powinien mieć maksymalną wentylację (my od przodu zamykamy tylko siatkę i dodatkowo otwieramy tylną klapkę) i pod ręką swój ulubiony bidon. Rzeka Izera jest pięknym miejscem do zanurzenia nóg. Dla dzieciaków wystarczy do zanurzenia się w całości, nawet w ciuchach. Przy dobrej pogodzie wyschną raz-dwa.

Poruszając się w okolicach Hali Izerskiej, warto zwrócić uwagę (swoją i dzieci) na pozostałości dawnych zabudowań, opowiedzieć im, co się w nich mieściło i dlaczego już ich nie ma.

Tym z Was, którzy mają więcej czasu lub starsze potomstwo, polecam jeszcze rozszerzyć wycieczkę o Karlovsky most na Izerze (dostępny zielonym szlakiem od Orlego w stronę Jizerki), wejście na najwyższy szczyt polskich Gór Izerskich – Wysoką Kopę, eksplorację pięknych szlaków i ścieżek okolic czeskiego Smrka (dotrzecie tam z okolic Stogu Izerskiego).