Rudawy Janowickie z dziećmi

Czas czytania: 5 minut

Lipiec jest tym momentem, kiedy pogoda w górach jest prawie gwarantowana, za to przedszkola urządzają przerwy i remonty. Postanowiliśmy wykorzystać ten czas z Teddym na eksplorowanie Sudetów.

Nasza wycieczka trwała 5 dni, obejmowała Rudawy Janowickie, Karkonosze i Góry Izerskie. Spaliśmy głównie w namiocie (i schronisku). Pomiędzy atrakcjami poruszaliśmy się samochodem, a po Górach Izerskich – rowerem (czytaj tutaj). Zapraszamy do wycieczki z nami!

Dzień 1 – Zamek Bolczów, Schronisko PTTK Szwajcarka

Plecaki spakowane, śpiwory spakowane, rower jest – możemy ruszać! Całą drogę sobie gadaliśmy, słuchaliśmy świetnego audiobooka o Wojtku Kurtyce, Teddy trochę przysypiał. Wreszcie dotarliśmy pod leśniczówkę na ul. Zamkowej w Janowicach Wielkich (Rudawy Janowickie).

Zakładamy wreszcie „górskie buty” (taki mamy kod z Teddym na jego quechuy z bieżnikiem) i zielonym szlakiem ruszamy w stronę ruin Zamku Bolczów (561 m npm). Z mapy wynika czas ok. 30 min (to ok. 1,3 km +-150 m przewyższenia); nam dostanie się do Zamku zajmuje ok. 70 minut. Po drodze mijamy dwa strumienie, sprawdzamy czy można z nich pić wodę, skaczemy po kamieniach, rzucamy patykami – generalnie zgodnie z zasadą: dwa kroki w przód, jeden w bok i jeden w tył. Przygoda!

Teddy jest zachwycony! Przechodzi przez drewniany most nad fosą i bez chwili wahania kieruje się na kamienne schody prowadzące do dawnej baszty. Wchodzimy, oglądamy, tłumaczymy sobie, po co w baszcie okna. Cały czas ma w ręce swój drewniany miecz. Później znajdujemy na mapie „tajne przejście”, oczywiście sprawdzamy je. Obserwujemy dziury w murze głównego dziedzińca, próbujemy sobie wyobrazić, jak mogły wyglądać kiedyś drewniane balkony osadzone na belkach mocowanych w tych otworach. Odkrywamy „jaskinię”, czyli podziemną spiżarnię, z której Teddy nie chce wyjść. Chodzi po pomieszczeniu, świeci dookoła i jest zachwycony!

W końcu schodzimy, pakujemy samochód i jedziemy do niedalekiego Schroniska PTTK Szwajcarka nad Przełęczą Karpnicką. Piechurom i biegaczom polecam dostać się tam kontynuując trasę zielonym szlakiem (to ok. 5 km +250m). Jemy naleśniki, które będą nieodłącznym elementem wyprawy i idziemy spać.

Cena noclegu: dzieci 0 zł, dorośli 27 zł
Więcej info: http://schronisko-szwajcarka.pl/

Dzień 2 – Sokolik, Sztolnie Kowary

Pogoda była więcej niż piękna – ciepło, słońce, niewiele chmur. To powodowało pierwszy konflikt tego dnia: „ja nie chcę czapki, ja chcę okulary! Ty masz okulary!”. Tego pięknego dnia mieliśmy jeszcze kilka problemów, które musieliśmy rozwiązać w czasie porannego spaceru na Sokolik (628 m npm) czerwonym szlakiem. Na szczęście, udało nam się, chociaż trasa nie zajęła 30 minut a prawie 1,5 godziny. Zapewniam rodziców, że wielkich kamieni, na których po drodze koniecznie trzeba usiąść żeby odpocząć oraz super gałęzi z dala od szlaku, które świetnie nadają się na miecz lub różdżkę, jest na szlaku na Sokolik co nie miara! Należy to wkalkulować w czas przejścia!

Dotarliśmy na szczyt, weszliśmy po metalowych schodach na taras widokowy na Dużym Sokoliku, poobserowaliśmy wspinaczy łojących Babę, zjedliśmy nieodzowny mus owocowy i zaczęliśmy wędrówkę na dół. Teddy z wprawą i dumą wyłapywał oznaczenia szlaków. Pod schroniskiem bezbłędnie instruował mnie, że "kropka to oznacza początek szlaku", więc nie mieliśmy najmniejszych szans się zgubić!

Przy tej okazji Teddy wbił do swojej książeczki Dziecięcej Odznaki Turystycznej PTTK pierwsze pieczątki z wyprawy. Radość przeogromna!

Sztolnie Kowary

W Szwajcarce nabieramy wody do bidonów i odjeżdżamy w stronę Kowar. Naszym celem jest podziemna trasa Sztolni Kowary. W zeszłym roku zwiedzaliśmy Jaskinię Niedźwiedzią w Kletnie i Teddy był zachwycony. Liczę, że tutaj będzie podobnie.

Warto mieć na względzie, że zwiedzanie Sztolni rozpoczyna się o pełnych godzinach. W naszym przypadku daje to czas na zjedzenie obiadu i zameldowanie się w kasie kwadrans przed czwartą. Wydaje się to sporym zapasem, ale okazuje się, że od parkingu (i kasy) do wejścia czeka nas jeszcze półkilometrowy spacer. Zatem maluch na barana i żwawym krokiem pokonujemy 50 metrów podejścia urokliwym asfaltem.

Jesteśmy punktualnie. Ubieramy softshelle i wchodzimy przez kraty do kopalni. Teddy jest trochę zawiedziony, że „nie schodzimy pod ziemię”, ale zakłada na głowę kask i czołówkę i wszelkie troski znikają. Nie opuszcza przewodnika na krok, przy każdym eksponacie jest pierwszy i zadaje mnóstwo pytań – czad! W korytarzach utrzymuje się temp. 7 stopni, cała trasa liczy ok. 2 km – należy się na to przygotować.

Po drodze dowiadujemy się, dlaczego górnicy woleli drewniane belki podporowe (co ciekawe, tego samego dowiemy się też kolejnego dnia na Ścieżce w koronach drzew w Jańskich Łaźniach), jakich używali narzędzi przy wydobyciu, jak wyglądały zestawy ratownicze, dlaczego niektóre kryształy świeciły w ultrafiolecie i jak wysadza się materiał na przodku. Wszystkie stanowiska są wykonane dość prosto, ale ciekawie. Szczególnie ta o wykorzystaniu dynamitu wymaga wejścia na specjalną platformę, wciśnięcia guzika i… usłyszenia eksplozji i poczuciu drgań pod stopami! Warto o tym wiedzieć, bo mniejsze dzieci mogą się wystraszyć.

Teddy jest zachwycony, do tego dostaje od przewodnika dwa kawałki minerałów i czarną jak podziemne korytarze pieczątkę do swojej książeczki. Wycieczka zdecydowanie udana!

Bilety: dziecko 1 zł, dorośli 25 zł
Więcej info: http://www.jeleniastruga.pl/sztolnie/oferta-indywidualna

Po wizycie w Sztolniach kierujemy się już w Karkonosze. Wreszcie rozbijemy namiot! Jedziemy pod Karpacz na Camp 66 z obłędnym widokiem – od Czoła aż po Smogornię!

Ten post to fragment kilku wpisów poświęconych Sudetom z dziećmi. Poznaj nasze pozostałe przygody: DZIEŃ 3 (Karkonosze); DZIEŃ 4 i 5 (Góry Izerskie)

Alternatywy – pomysł na weekend z dziećmi w górach:

Jeśli szukasz innych pomysłów na spędzenie czasu z dzieckiem w okolicy, to warto rozważyć jeszcze kilka atrakcji:

  • Park Miniatur Zabytków Dolnego Śląsk w Kowarach – ciekawy pomysł na wizytę z większym dzieckiem, szczególnie na zakończenie wyprawy po Dolnym Śląsku, żeby mogło „palcem po makietach” wrócić do najciekawszym wspomnień.
  • Skalne Miasto na Lwiej Górze (Starościńskie Skały w Rudawach Janowickich) – swoisty skalny labirynt z pięknym widokiem na Karkonosze, który znajdziecie na szczycie Lwiej Góry (718 m npm), dostępnej najprościej żółtym szlakiem ze wsi Strużnica. Kiedyś znajdował się na niej posąg lwa.
  • Kolorowe Jeziorka obok miejscowości Wieściszowice / Marciszów – wielobarwne zbiorniki powstałe w wyniku wydobywania w tych okolicach pirytu między XVIII a XX wiekiem. Pozostałe na dnie minerały zabarwiają wodę na wiele kolorów. Możecie podziwiać jeziorka: błękitne, żółte, purpurowe i czarne. W okolicy znajdują się parkingi strzeżone a nad same jeziorka dojdziecie zielonym szlakiem.