Ukraina – Czarnobyl – obiekty zewnętrzne

Czas czytania: 4 minut

Podczas wizyty widzieliśmy też kilka innych, żelaznych punktów programu każdej wycieczki po Strefie. Zadumaliśmy się przy Pomniku Likwidatorów przy ul. Kirova w Czarnobylu (warty przeczytania artykuł o faktycznych ofiarach Czarnobyla, w tym o nurkach otwierających zawory wody pod reaktorem – link na końcu posta).

Ten post to jeden z wpisów dot. wizyty w Czarnobylu we wrześniu 2018 roku. Zobacz pozostałe posty dot. organizacji wyjazdu, zwiedzania Czarnobyla i Prypeci – tutaj.

Czytaj również: Wyjazd do Czarnobyla

Czytaj również: Czarnobyl – obiekty w mieście Prypeć

Podjechaliśmy pod sarkofag reaktora (jest specjalnie wyznaczony „observation deck”), porównaliśmy kolorowe zalaminowane slajdy naszego przewodnika z obecnym stanem rzeczy i działającym zakładem. Przeszliśmy się przez most nad zbiornikiem chłodzącym dla elektrowni, dyskutując o zmutowanych rybach. Obejrzeliśmy kilka dużych autobusów, z których wysypali się Japończycy pstrykający fotki („Phi, jakaś masówka, nie to co nasz alternatywny wyjazd!”).

Radiolokatsiyna Stantsiya „Duha”, „Oko Moskwy”

Jednym z kilku obiektów, który robi ogromne wrażenie swoim rozmachem, jest niewątpliwie Oko Moskwy, ogromny radar składający się z dwóch części o łącznej długości około pół kilometra! Wysoka na 80 i 135 metrów konstrukcja natychmiast przywodzi na myśl pytanie o faktyczne zagrożenia okresu zimnej wojny, skuteczność a na końcu o nakład środków konieczny do zbudowania obronności mocarstwa. Szacuje się, że wybudowanie Dugiej kosztowało między 0,5 a 1,5 miliarda dolarów (za Wikipedia).

Ze względu na wypadki, aktualnie oficjalnie nie można wejść na radar. Wszelkie drabinki prowadzące na pierwszą kondygnację są poucinane. Z mojej wiedzy wynika jednak, że wszystko jest kwestią ceny a zdjęcia z prawie samego szczytu nie są wśród znajomych unikatem 😉

Obok samej gigantycznej anteny zbudowane są również obiekty, w których prowadzono obsługę systemu. Je mogliśmy pozwiedzać bez łapówek. Uwagę przykuwają walające się części komputerowe, szafy podobne do serwerowni i systemy korytarzy. Z dachu budynku rozciąga się bardzo dobry widok na sam radar.

Reaktor nr 5

Andriej zabrał nas również do kompleksu reaktora nr 5. Elektrownia czarnobylska docelowo miała składać się z 6 reaktorów, jednak ostatnich dwóch (najpotężniejszych) nigdy nie ukończono.

Aktualnie jest to kilka olbrzymich obiektów z betonu i stali. Giganty straszące pustką, rdzą, dziurami i skalą. Człowiek staje pośród nich i zatraca się w swojej małości. Szczególne wrażenie robi owalny otwór komina chłodniczego z rozpadającymi się drewnianymi rusztowaniami, nad którymi, po mocnym zadarciu głowy, przetaczając się spokojnie pierzaste chmury.

Chodzenie po konstrukcji reaktora było chyba najbardziej ryzykownym fragmentem naszej eskapady. Patrzyłem na zardzewiałe, przeżarte, zdegradowane przez czas i szabrowników konstrukcje i czułem autentyczny strach. Ogromnie jednak odległy od ewentualnych atomowych lęków.

Żurawie

Ostatni element czarnobylskiego krajobrazu – żurawie portowe stojące (a niektóre lekko się już zapadające) nad brzegiem zbiorników utworzonych na rzece Prypeć. Miały służyć do dostarczania materiałów najpierw do budowy miasta Prypeć, później Elektrowni a na końcu do transportowania materiałów do usuwania skutków eksplozji.

Czytaj dalej: Czarnobyl – podsumowanie oraz co przeczytać i obejrzeć przed wyjazdem?

Ten post to jeden z wpisów dot. wizyty w Czarnobylu we wrześniu 2018 roku. Zobacz pozostałe posty dot. organizacji wyjazdu, zwiedzania Czarnobyla i Prypeci – tutaj.