Ukraina – Czarnobyl – podsumowanie i lektura

Czas czytania: 3 minut

Wokół Czarnobyla roztoczona jest wizja śmierci i utrzymującego się zagrożenia. Składa się na to powszechne przekonanie o radiacji („Jezu, na pewno chcecie tam jechać?!”), procedury bezpieczeństwa (checkpointy, papiery, permity, ściganie stalkerów i samosiołów), utrzymywanie klimatu „tego nie wolno, to jest zabronione” przez przewodników czy wreszcie aranżacje przestrzeni w samej Prypeci (te najbardziej malownicze obrazki, których miliony możecie zobaczyć na instagramie – laleczki na tle przedszkola, sterty masek gazowych na szkolnej podłodze, malunki ludzi-cieni nawiązujących do Hiroszimy i Nagasaki).

Ten post to jeden z wpisów dot. wizyty w Czarnobylu we wrześniu 2018 roku. Zobacz pozostałe posty dot. organizacji wyjazdu, zwiedzania Czarnobyla i Prypeci – tutaj.

Czytaj również: Wyjazd do Czarnobyla

Czytaj również: Czarnobyl – obiekty w mieście Prypeć

Czytaj również: Czarnobyl – obiekty zewnętrzne

W rzeczywistości (piszę to tylko z perspektywy dwudniowej wycieczki i przeczytanej literatury) jest to mit. Skażenie w Strefie jest porównywalne do tego, które mamy w centrum Warszawy. Oczywiście istnieją nadal miejsca silniej napromieniowane, ale są policzalne na palcach jednej ręki i trudno dostępne. Zwiedzając bloki z wielkiej płyty, sklepy, szkoły, słynny basen – oglądamy po prostu stare zapuszczone budynki. Nie ma wielkiego uroku w zdewastowanych mieszkaniach, meblach powrzucanych do szybów wind czy zwojach kabli pozbawionych metalu. Trudno też poczuć się jak w „niedostępnej strefie wykluczenia”, kiedy co chwila mija cię busik z takimi samymi turystami jak ty, którzy właśnie jadą w miejscu, z którego ty wyszedłeś. Myślę, że największym zagrożeniem zwiedzania Strefy jest fakt, że jest to cała masa obiektów, które od ponad 30 lat nie były w żaden sposób konserwowane czy zabezpieczane – łatwo zahaczyć o coś, urwać zardzewiałą barierkę czy natknąć się na rozbite szkło.

Jeśli Czarnobyl przeraża, to swoją historią, podjętymi działaniami w celu ukrycia skali katastrofy, okłamywaniem mieszkańców terenów dzisiejszej Strefy i całej Ukrainy i Białorusi. Do tego należy rozważyć, jaki wpływ wywarła awaria na świadomość bezpieczeństwa energii jądrowej na kolejne kilkadziesiąt lat (trwającej nadal i pokutującej np. w polskich realiach politycznych).

Jeśli Czarnobyl ujmuje, to ówczesną nowoczesnością, zaplanowaniem całej Prypeci z jej infrastrukturą, wyposażeniem tamtejszych szpitali, świadczeniami dla mieszkańców. Miasto powstało i funkcjonowało jako zaplecze elektrowni a większość mieszkających tam osób w jakiś sposób było z nią związane. Chociaż i tam planowanie w dłuższej perspektywie mogłoby okazać się chybione, bo już chwilę przed wybuchem wiadome było, że żłobków i przedszkoli będzie za mało – planowanie oparte było na wzorcach krajowych, natomiast średnia wieku w Prypeci w 1986 roku wynosiła 26 lat i to zadowolonych z życia młodych ludzi, którzy chwycili Pana Boga za nogi.

To, co mnie w Prypeci zachwyciło, to natura. To, jacy jesteśmy przy niej marni, jak potrafi zmienić (czy właściwie przywrócić sobie) należne jej tereny. Jak może rozwijać się na miejskim podłożu w żaden sposób niepowstrzymywana. Paradoksalnie, drugim fenomenem tej przestrzeni jest namiastka bycia w jakimś trudno dostępnym miejscu, wchodzenia na dachy piętnastopiętrowych wieżowców, gdzie odgradza nas od dziesiątek metrów powietrznej pustki jedynie niska przerdzewiała barierka. A kiedy wyczekamy na dobry moment, faktycznie zobaczymy miasto zatopione w lesie i w ciszy. Warto. Tym razem jednak mniej utartymi ścieżkami.

Czarnobyl – co przeczytać i obejrzeć przed wyjazdem?

W ramach przygotowań do wyjazdu i w celu lepszego zrozumienia tego, co zobaczyliśmy, szukaliśmy różnych źródeł. Poniższa lista zawiera również pozycje niedostępne w 2018 roku, powstałe później, ale warte zapoznania się. Z najbardziej polecanych:

  • „Czarnobylska modlitwa” Swietłany Aleksijewicz – książka białoruskiej noblistki, w oparciu o którą powstał serial HBO. Szereg monologów dotyczących katastrofy, życia ludzi przed i po wybuchu, codzienności ewakuowanych, likwidatorów, intelektualistów i prostych wieśniaków. Również w świetnej narracji Krystyny Czubówny.
  • „Zabójczy mit Czarnobyla” wywiad z prof. Jaworowskim, który kwestionuje liczbę ofiar i nadaje im zupełnie inny rys. Ciekawe spojrzenie i pytanie o sensowność istnienia strefy,
  • Seria „Czarnobyl” Krzysztofa Gonciarza – zwiastun poniżej. Link do całej czteroodcinkowej serii – (tutaj),
  • „Światła Prypeci” – „niezwykły film dokumentalny o Prypeci. Wyjątkowa opowieść o tym, jak grupa Polaków dokonała pierwszego od 30 lat odpalenia oryginalnego oświetlenia w mieście Prypeć i która przez chwilę mogła widzieć miasto takim, jakie było przed dramatyczną ewakuacją.” (z opisu filmu),
  • „Katastrofa w Czarnobylu” – fabularyzowany dokument Discovery o ostatniej godzinie przed wybuchem w reaktorze IV. (link)
  • Audycja „Głos z podróży” w formie wywiadu dot. wyjazdów do Strefy. (link)
  • „Likwidatorzy Czarnobyla. Nieznane historie” książka Pawła Sekuły wydana przez PWN. Fragmenty możecie przeczytać (tutaj),
  • 17-stronnicowy artykuł „Katastrofa w Czarnobylu, po dwudziestu latach: stan miejsca i ludzi, konsekwencje dla rozwoju energetyki i ekologii, postrzeganie społeczne” powstały na Wydziale Fizyki Politechniki Warszawskiej, prezentujący m.in. wyniki porównawcze promieniowania w różnych miejscach na świecie, nastawienie do budowy elektrowni atomowych w Polsce itp. – (tutaj),
https://www.youtube.com/watch?v=wRhRWTOVjDQ

Ten post to jeden z wpisów dot. wizyty w Czarnobylu we wrześniu 2018 roku. Zobacz pozostałe posty dot. organizacji wyjazdu, zwiedzania Czarnobyla i Prypeci – tutaj.